Polska mniejszość w Niemczech w świetle prawa...


POLITYKA PRAWO SPOŁECZEŃSTWO STOSUNKI POLSKO-NIEMIECKIE



Polska mniejszość narodowa w Niemczech w świetle prawa międzynarodowego


I. Wstęp.

     Od XVIII w. datuje się ruch migracyjny Polaków na terytorium Niemiec. W dużej mierze był on skutkiem rozbioru Polski i licznych powstań narodowych, których uczestnicy zmuszeni byli do opuszczenia stron ojczystych. Emigracja zarobkowa na dużą skalę rozpoczęła się dopiero w II połowie XIX w., co spowodowało, iż w przeddzień I wojny światowej na terytorium Rzeszy Niemieckiej znajdowało się ponad 4 mln. Polaków. Przystąpili oni do tworzenia licznych organizacji oświatowych, kobiecych, młodzieżowych, kościelnych, sportowych i śpiewaczych. W początkach istnienia republiki weimarskiej, w 1922 r. powstał, reprezentujący Polską mniejszość narodową wobec władz niemieckich, Związek Polaków w Niemczech. Związek ten został zlikwidowany 27 lutego 1940 r., na mocy faszystowskiego rozporządzenia, które unicestwiało wszystkie struktury polonijne w III Rzeszy.

     Niniejsze opracowanie zmierza do wykazania, iż likwidacja wszystkich przejawów aktywności Polaków w Niemczech w 1940 r. była niezgodna z obowiązującym prawem międzynarodowym, a jej podstawę prawną uznać należy z tego względu za nieważną ab initio.

     Istniejące obecnie organizacje polonijne w RFN domagają się odszkodowania za szkody poniesione wskutek wprowadzenia w życie rozporządzenia z 1940 r. Ich roszczenia uznać należy za słuszne i zasługujące na zaspokojenie, w tym zakresie, w jakim nie zostały dotychczas uwzględnione. Oprócz roszczeń organizacje te domagają się uznania przez władze RFN nieważności rozporządzenia z 1940 r. i przyznania, iż istniejący obecnie Związek Polaków w Niemczech jest kontynuatorem Związku, który został zlikwidowany w 1940 r., a więc przysługuje mu status reprezentanta polskiej mniejszości narodowej w Niemczech. To stanowisko wiąże się z postulatem uznania Polaków w Niemczech za mniejszość narodową na tych samych zasadach, na jakich w Polsce za taką mniejszość uznawani są obywatele polscy pochodzenia niemieckiego. Uwzględnienie tego postulatu byłoby równoznaczne z likwidacją asymetrii między pozycją prawną Niemców w Polsce i Polaków w Niemczech, którą wykreował traktat o dobrym sąsiedztwie i przyjaznej współpracy, zawarty między Polską a RFN 17 czerwca 1991 r. Powyższym zagadnieniom poświęcone są poniższe rozważania.

II. Znaczenie konwencji górnośląskiej z 1922 r. dla polskiej mniejszości narodowej w Niemczech

1. Wersalski traktat pokoju z Niemcami z 28 czerwca 1919 r., a problem polskiej i niemieckiej mniejszości narodowych po I wojnie światowej

     W historii stosunków międzynarodowych od dawna pojawiały się postanowienia traktatowe, które zobowiązywały państwa kontrahujące do ochrony osób lub grup różniących się od większości wyznaniem lub narodowością. Już akt końcowy Kongresu Wiedeńskiego podpisany 9 czerwca 1815 r. przewidywał w art. I, iż "Polacy, poddani Rosji, Austrii i Prus otrzymają reprezentację i instytucje narodowe, unormowane stosownie do trybu bytu politycznego, który każdy z rządów, do których należą, uzna za pożyteczne i stosowne im nadać"1. Pierwsza wojna światowa spowodowała daleko idącą zmianę granic europejskich, co zmusiło państwa do nałożenia na nowych członków społeczności międzynarodowej zobowiązań traktatowych, które przyznawały mniejszościom narodowym, religijnym i językowym prawa zrównujące je z położeniem prawnym większości obywateli. W zawartym w Wersalu 28 czerwca 1919 r. przez główne mocarstwa sprzymierzone i stowarzyszone oraz inne mocarstwa sprzymierzone i stowarzyszone (w tym Polska) traktacie pokoju z Niemcami znalazły się przepisy dotyczące ochrony mniejszości narodowych.

     Z punktu widzenia polityki zagranicznej odrodzonego Państwa Polskiego wobec Niemiec, szczególne znaczenie miał art. 91 traktatu wersalskiego. Głosił on, iż "obywatele niemieccy, mający stałe miejsce zamieszkania na terytoriach uznanych ostatecznie za część Polski, nabędą z samego prawa obywatelstwo polskie z wyłączeniem obywatelstwa niemieckiego"2. Artykuł ten przewidywał, iż obywatele niemieccy zamieszkujący terytorium Polski będą mieli prawo wyboru na rzecz obywatelstwa niemieckiego. Takie samo prawo przyznano Polakom, obywatelom niemieckim, posiadającym stałe miejsce zamieszkania w Niemczech, którzy mogli optować na rzecz obywatelstwa polskiego. Traktat wersalski przewidywał, iż przepisy art. 91 uzyskają moc w odniesieniu do części Górnego Śląska dopiero po ostatecznym przydzieleniu terytorium wskutek przeprowadzonego tam plebiscytu.

2. Mały traktat wersalski z 28 czerwca 1919 r. a niemiecka mniejszość narodowa w Polsce

     W rezultacie konferencji, które regulowały następstwa I wojny światowej państwa sprzymierzone i stowarzyszone zawierały traktaty o ochronie mniejszości narodowych. W gronie państw zwycięskich, które przyjęły takie zobowiązania znalazły się Polska, Jugosławia, Czechosłowacja, Rumunia, Grecja i Armenia. Analogiczne zobowiązania przyjęły także państwa zwyciężone, takie jak Austria, Węgry, Bułgaria i Turcja.

     Z punktu widzenia stosunków polsko-niemieckich na tle mniejszości narodowych istotne znaczenie posiadał traktat między głównymi mocarstwami sprzymierzonymi i stowarzyszonymi a Polską, zwany w literaturze przedmiotu małym traktatem wersalskim. W traktacie tym Stany Zjednoczone Ameryki, Imperium Brytyjskie, Francja, Włochy i Japonia potwierdziły swe uznanie Państwa Polskiego i równocześnie zobowiązały Polskę do przystosowania jej praw do zasad wolności i sprawiedliwości oraz zagwarantowania wszystkim mieszkańcom terytorium, nad którym Polska objęła zwierzchnictwo, sprawiedliwego i równego traktowania. Traktat nakładał na Polskę jednostronne zobowiązania, z których niektóre miały charakter praw fundamentalnych. Do nich zaliczyć należy przede wszystkim art. 1 traktatu. Brzmiał on następująco: "Polska zobowiązuje się, że postanowienia zawarte w art. 2 do 8... będą uznane za prawa zasadnicze, że żadna ustawa, żadne rozporządzenie ani żadna działalność urzędowa nie stanie w sprzeczności lub w przeciwieństwie do tych postanowień, że żadna ustawa, żadne rozporządzenie ani też żadna działalność urzędowa nie będzie miała wbrew nim mocy"3.

     Z art. 1 traktatu wynika, iż mieszczące się w art. 2 do 8 prawa, strony uznały za zasadnicze. Tak więc w traktacie ten charakter nadano prawu "wszystkim mieszkańcom bez różnicy urodzenia, narodowości, języka, rasy czy religii do zupełnej i całkowitej ochrony życia i wolności" (art. 2). Polska uznała za obywateli polskich, z samego prawa i bez żadnych formalności, tych obywateli niemieckich, austriackich, węgierskich lub rosyjskich, którzy w chwili uzyskania przez traktat mocy obowiązującej posiadali stałe zamieszkanie na terytorium uznanym, lub które będzie uznane za część składową Polski (art. 3). Wymienione wyżej osoby mogły dokonać wyboru każdej innej, dla nich dostępnej, przynależności państwowej (art. 5). Za obywateli polskich uznano także osoby urodzone na terytorium Polski, z rodziców stale na nim zamieszkujących, choć same nie miały tam stałego zamieszkania (art. 4).

     Art. 7 głosił, iż "wszyscy obywatele polscy, bez różnicy rasy, języka lub religii, będą równi wobec prawa i korzystać będą z tych samych praw cywilnych i politycznych".

     Dla dalszych rozważań istotne znaczenie ma prawo fundamentalne, sformułowane w art. 8 traktatu. Wynikało z niego, iż obywatele polscy, należący do mniejszości etnicznych, religijnych lub językowych, będą tak samo traktowani jak inni obywatele polscy. Ponadto "będą mieli równe prawa do zakładania, prowadzenia i kontrolowania własnym kosztem instytucji dobroczynnych, religijnych lub społecznych, szkół i innych zakładów wychowawczych oraz prawo swobodnego używania w nich własnego języka i swobodnego w nich wykonywania praktyk swojej religii".

     W art. 12 traktatu zawarta została istotna konstatacja. Polska zgodziła się by prawa fundamentalne mniejszości narodowych, religijnych lub językowych stanowiły zobowiązanie o znaczeniu międzynarodowym i zostały zagwarantowane przez Ligę Narodów. Każdy jej członek miał prawo zwracać uwagę Rady na przekroczenia lub zagrożenie dla tych zobowiązań. W razie sporu na ich tle rząd polski zgodził się, by został on przekazany do rozstrzygnięcia przez utworzony przy Lidze Narodów Stały Trybunał Sprawiedliwości Międzynarodowej.

     Uznanie przez Polskę praw fundamentalnych mniejszości narodowych, a także analogiczne działanie innych państw związanych traktatami mniejszościowymi, legły u podstaw międzynarodowego systemu ochrony praw mniejszości, wykreowanego pod auspicjami Ligi Narodów.

3. Polsko-niemieckie zobowiązania wzajemne w świetle konwencji górnośląskiej z 1922 r.

     W dniu 15 maja 1922 r. Polska i Niemcy zawarły w Genewie konwencję w sprawie Górnego Śląska. W przeciwieństwie do dotychczas zawartych traktatów lub artykułów mniejszościowych, które zawierały jednostronne zobowiązania państw wobec mocarstw sprzymierzonych i stowarzyszonych konwencja górnośląska zawierała wzajemne zobowiązania dwóch państw. Nieodzowne jest zarysowanie tła historycznego tej konwencji.

     Zgodnie z postanowieniami traktatu pokoju z Wersalu, o przynależności państwowej Śląska miał rozstrzygnąć plebiscyt. Wzorem Powstania Wielkopolskiego i wskutek jego zwycięstwa, Polacy zamieszkujący Górny Śląsk już w 1919 r. wzniecili pierwsze powstanie śląskie. Jego niewystarczające efekty spowodowały wybuch w sierpniu 1920 r. drugiego powstania, a w maju 1921 r. - trzeciego. Strona powstańcza podpisała 11 czerwca 1921 r. porozumienie rozejmowe z Międzysojuszniczą Komisją Rządzącą i Plebiscytową, określające linię demarkacyjną. Należy wspomnieć, iż w głosowaniu plebiscytowym z końca marca 1921 r. za przynależnością do Niemiec obszaru plebiscytowego oddano 707.605 głosów, a za przynależnością do Polski - 479.359 głosów4. Rada Ambasadorów zatwierdziła 20 października 1921 r. podział obszaru plebiscytowego. Polska otrzymała 29 % tego obszaru, na którym znajdowało się 76 % śląskich kopalń węgla. Po stronie niemieckiej znalazła się znaczna liczba Polaków zamieszkujących Śląsk Opolski, którzy wskutek represji i terroru częściowo emigrowali na tereny Polski, Czechosłowacji, Węgier i Austrii. Opolszczyznę opuściło około 60 - 70 tys. Polaków. W rejencji opolskiej pozostało jednak pół miliona ludzi przyznających się do polskości5. Na początku 1922 r. nastąpiło ożywienie organizacyjne wskutek intensywnej działalności Polskiej Partii Socjalistycznej, a także utworzenia Związku Polskich Towarzystw Sportowych w niemieckiej części Śląska6.

     Na tle podziału Górnego Śląska doszło do poważnych kontrowersji między dyplomacją życzliwej Polsce - Francji i zajmującą proniemieckie stanowisko dyplomacją brytyjską. Sprawę zamierzano rozstrzygnąć na nadzwyczajnym posiedzeniu Rady Ligi Narodów w sierpniu 1921 r. Rada postanowiła, że wojska mocarstw sprzymierzonych pozostaną na Górnym Śląsku do czasu kiedy zostanie zawarta polsko-niemiecka konwencja regulująca stosunki na tym obszarze. Rezolucja Rady Ligi Narodów z 20 października 1921 r. stanowiła, że negocjacje polsko-niemieckie będą się toczyć pod prezydencją Felixa Calondera, byłego prezydenta Federacji Szwajcarskiej. W centrum uwagi uczestników negocjacji polsko-niemieckich znalazła się kwestia likwidacji niemieckiej własności na polskim Górnym Śląsku. Sprzeciwiał się jej przedstawiciel Niemiec Eugeniusz Schiffer, który wywodził, że pozbawienie obywateli niemieckich ich ruchomości i nieruchomości, nawet przy zachowaniu zasady odszkodowania, byłoby jaskrawą niesprawiedliwością. Przedstawiciel Polski, Kazimierz Olszowski, kładł nacisk na kwestie narodowościowe i wywodził, że Górny Śląsk był poddawany przez długie lata procesowi germanizacji. Od 1872 r. nie było na obszarze Górnego Śląska ani jednej polskiej szkoły, mimo że według oficjalnych niemieckich statystyk, w 1919 r. Górny Śląsk zamieszkiwało 1.250.000 Polaków, a Niemców - 700.000. Od 1886 r. Polakom zakazano obejmowania w Niemczech wschodnich jakichkolwiek urzędów. Ze szkół średnich wyrzucano dzieci rozmawiające po polsku. Polacy nie mogli pełnić funkcji urzędników administracyjno-sądowych, urzędników służby państwowej, prokuratorów, urzędników służby medycznej7.

     Strona polska, mając w pamięci antypolskie poczynania władz niemieckich, kładła silny nacisk na wzajemną, a nie jak dotychczas jednostronną ochronę mniejszości narodowych. W efekcie jej starań w traktacie problematyce ochrony mniejszości poświęcono całą jego część III.

     Art. 65 znajdujący się w części III zawierał zobowiązania obu stron konwencji dotyczące praw zasadniczych (fundamentalnych). Oba państwa zadeklarowały, że "postanowienia zawarte w art. 66 - 68 będą uznane za prawa zasadnicze (fondamentales), że żadna ustawa, żadne rozporządzenie, ani też żadna działalność urzędowa nie stanie w sprzeczności lub w przeciwieństwie do tych postanowień, że żadna ustawa, żadne rozporządzenie ani też żadna działalność urzędowa nie będzie miała wbrew nim mocy". Jak widać autorzy konwencji poszli tropem małego traktatu wersalskiego, z tą różnicą, że w tym traktacie powyższe zobowiązanie spoczywało wyłącznie na Polsce.

     Art. 66 konwencji jest wierną kopią art. 2 małego traktatu wersalskiego. Art.67 powtarza treść art. 7, art. 68 bez zmian redakcyjnych odzwierciedla treść art. 8.

     Także art. 12 małego traktatu wersalskiego znalazł się w postaci art. 72 w konwencji górnośląskiej. Oba państwa zadeklarowały ponownie, iż prawa fundamentalne są zobowiązaniami o znaczeniu międzynarodowym i zostają oddane pod gwarancję Ligi Narodów. Zarówno Niemcy jak i Polska zgodziły się by w razie różnicy zdań w kwestii praw lub czynów przewidzianych artykułami dotyczącymi ochrony mniejszości narodowych, zachodzącej pomiędzy ich rządami a którymkolwiek członkiem Ligi Narodów, różnica ta była uznana za spór o charakterze międzynarodowym, zgodnie z brzmieniem art. 14 Paktu Ligi Narodów. Oba rządy zgodziły się, by wszelkie spory tego rodzaju były na żądanie drugiej strony przekazywane Stałemu Trybunałowi Sprawiedliwości Międzynarodowej. Decyzje Trybunału uznano za bezapelacyjne i posiadające tę samą wartość, co decyzje wydane na zasadzie art. 13 Paktu, w którym członkowie Ligi Narodów zobowiązali się wykonywać w dobrej wierze wydane wyroki (pkt 4).

     Tytuł III części III konwencji górnośląskiej zawierał postanowienia (art. 147 - 158) dotyczące procedury petycyjnej. Wynikało z nich, iż Rada Ligi Narodów będzie rozstrzygała w przedmiocie petycji pojedynczych lub zbiorowych dotyczących postanowień konwencji w zakresie ochrony mniejszości narodowych skierowanych do Rady bezpośrednio przez osoby należące do mniejszości. Rada mogła przesłać petycję do rządu, którego ona dotyczyła, a ten winien był odesłać ją ze swymi uwagami z powrotem do Rady (art. 147). Dla rozpatrzenia petycji każdy z rządów stworzył na swojej części obszaru plebiscytowego Urząd dla spraw mniejszości (art. 148). Do niego osoby należące do mniejszości mogły kierować podania w przedmiocie wykładni i stosowania przez władze administracyjne przepisów konwencji dotyczących ochrony mniejszości narodowych. Urząd był zobowiązany do przesłania podania do wiadomości prezydenta polsko-niemieckiej Komisji Mieszanej w celu wyrażenia poglądu. Komisja miała siedzibę w Katowicach i składała się z dwóch członków polskich i dwóch niemieckich oraz prezydenta, który był obywatelem państwa trzeciego. Niezadowoleni z załatwienia sprawy przez władze administracyjne autorzy skarg mogli odwoływać się do Rady Ligi Narodów. W przypadku odwołania się do Rady Ligi Narodów, przewidzianym w art. 149, petycję należało skierować do Urzędu do spraw mniejszości, który ją kierował do Rady za pośrednictwem swego rządu (art. 157).

     Jeżeli w sprawie górnośląskiej wyrok lub decyzja uzależniona była od interpretacji konwencji, każda ze stron toczących spór mogła zażądać aby wykładni dokonał Trybunał Rozjemczy. Trybunał ten miał siedzibę w Bytomiu i składał się z polskiego i niemieckiego sędziego rozjemczego oraz prezydenta, będącego obywatelem państwa trzeciego (art. 563 § 1, pkt 1). Ewokacja Trybunału Rozjemczego musiała uwzględniać postanowienia Rady Ligi Narodów, dotyczące wypadków analogicznych na Górnym Śląsku (art. 158 pkt 2). Dzięki temu w orzecznictwie Trybunału Rozjemczego znajdowały wyraz kształtowane przez Radę Ligi Narodów zasady ogólne prawa międzynarodowego dotyczące ochrony mniejszości narodowych.

     W Lidze Narodów coraz wyraźniej dominował pogląd, iż istnieją normy ogólnie obowiązujące społeczność międzynarodową, których specjalnym zastosowaniem były postanowienia zawarte w traktatach mniejszościowych. Coraz częściej formułowany był postulat formalnego rozciągnięcia zobowiązań mniejszościowych na wszystkie państwa wchodzące w skład społeczności międzynarodowej. Zobowiązania te ograniczały wykonywanie suwerenności państw, ale nie przyznawały mniejszościom, ani ich członkom charakteru podmiotów prawa międzynarodowego. W Lidze Narodów dominował pogląd, iż jednostki czy grupy obywateli nie mogły wykorzystywać postanowień mniejszościowych w celu szkodzenia państwom, w których skład wchodziły. Lojalność mniejszości narodowej wobec własnego państwa wiązano z angielską zasadą "czystych rąk", zgodnie z którą osoby składające petycję musiały wykazać, że zachowują się lojalnie wobec państwa i są wiernymi poddanymi rządu, któremu podlegają.

     Atmosfera ukształtowana postanowieniami konwencji górnośląskiej korzystnie oddziaływała na aktywizację społeczną Polaków w Niemczech. W dniu 27 sierpnia 1922 r., a więc tuż po zawarciu konwencji, powstał Związek Polaków w Niemczech, którego siedzibą był Berlin. W pracach nad jego utworzeniem żywy udział brali przedstawiciele polskiej ludności Opolszczyzny. Pierwsze walne zebranie na jej obszarze odbyło się w grudniu 1922 r. W drodze losowania Opolszczyzna uzyskała miano "Dzielnicy I" Związku Polaków w Niemczech. Działacze Związku dążyli do poszerzenia bazy członkowskiej w celu skutecznego rozwinięcia kampanii wyborczej i uzyskania reprezentacji Polaków w parlamencie niemieckim. Związek Polaków w Niemczech regularnie uczestniczył w posiedzeniach polsko-niemieckiej Komisji Mieszanej rozpatrującej spory i skargi ludności. Mimo trudności ze strony władz niemieckich Związek organizował akcje protestacyjne i inicjował skargi do władz administracyjnych, Komisji Mieszanej i Ligi Narodów. Obronę prawną i egzekwowanie praw zawartych w konwencji górnośląskiej prowadził wydział prawny i oświatowy Związku oraz komisja dobroczynna i ekonomiczna8. Władze republiki weimarskiej starały się przeciwdziałać coraz żywszym i skuteczniejszym działaniom Związku, ale nie kwestionowały jego tytułu do reprezentowania polskiej mniejszości narodowej na Górnym Śląsku.

4. Stanowisko niemieckiej doktryny prawa konstytucyjnego i międzynarodowego po pierwszej wojnie światowej w odniesieniu do mniejszości narodowych

     Doktryna prawa międzynarodowego republiki weimarskiej kładła silny nacisk na znaczenie konwencji górnośląskiej z 15 maja 1922 r. Konwencja ta dostarczała, zdaniem niemieckich autorów, istotnych wskazówek umożliwiających doktrynalne wyjaśnienie pojęcia "mniejszość narodowa" (nationale Minderheit)9. Hermann Plettner ubolewał w 1927 r., iż konstytucja weimarska z 11 sierpnia 1919 r. nie zawierała szczegółowych przepisów dotyczących ochrony mniejszości narodowych10. Do problematyki mniejszościowej nawiązywał jedynie art. 113 konstytucji. Głosił on, iż "Obcojęzyczne części narodu Rzeszy (die fremdsprachlichen Volksteile des Reiches) nie mogą być ograniczone przez ustawodawstwo lub administrację (Gesetzgebung und Verwaltung) w ich wolnym i narodowościowym rozwoju, a w szczególności w używaniu mowy ojczystej na lekcjach, jak również w obliczu wewnętrznej administracji i wymiaru sprawiedliwości"11. Jak pisał Godehard Joseph Ebers, pierwotnie w projekcie konstytucji Rzeszy umieszczono art. 40, który uszczuplał, w porównaniu z art. 113, zakres praw obcojęzycznej części narodu i ograniczał je do swobodnego i narodowościowego rozwoju oraz używania mowy ojczystej bez wyszczególnienia w jakich okolicznościach12.

     Podczas dyskusji nad art. 40 projektu konstytucji, niektórzy posłowie wnioskowali, by określenie "die fremdsprachlichen Volksteile des Reiches" zmienić na "nationale Minderheiten". Poseł Cohn powoływał się na doświadczenia ustawodawstwa francuskiego oraz na niemiecki projekt paktu Ligi Narodów, w którym to nie obcojęzyczność, lecz subiektywna wola miała decydować o przynależności obywateli do mniejszości narodowej. Poseł uważał, iż Żydów nie można traktować jako obcojęzyczną część narodu Rzeszy, bowiem znaczna ich część posługuje się wyłącznie językiem niemieckim13. Po dyskusji zwyciężyło stanowisko, artykułowane przez sprawozdawcę projektu konstytucji, Düringera, który uważał, iż w konstytucji nie powinno znaleźć się pojęcie"mniejszość narodowa".

     Hermann Plettner krytykował rozwiązanie przyjęte w konstytucji i zwracał uwagę na fakt, iż strona niemiecka nie wahała się złożyć swój podpis pod konwencją górnośląską, mimo iż w wielu jej artykułach (art.76, 78, 79, 80, 81) mowa była o członkach mniejszości (die Angehörigen der Minderheiten)14. Cytowany autor krytykował też redakcję art. 113 i zwracał uwagę na fakt, iż wszędzie tam, gdzie w konstytucji formułowano podmiotowe prawa publiczne, używano określenia "każdy Niemiec ma prawo" (jeder Deutsche hat das Recht) lub "każdy Niemiec jest uprawniony" (jeder Deutsche ist berechtigt)15. Wynikał z tego wniosek, iż art. 113 konstytucji nie tworzył prawa dającego się stosować bezpośrednio i wymagał bliższego, ustawowego ustalenia co oznaczają takie sformułowania jak "obcojęzyczna część narodu" czy "rozwój narodowościowy". Tak więc art.113 zawierał zasadę prawną, która wymagała jednak konkretyzacji w drodze przyjmowania nawiązującego do niej ustawodawstwa.

     Krytykując brzmienie art. 113 konstytucji Hermann Plettner wskazywał na art. 91 traktatu wersalskiego z 28 czerwca 1919 r., w którym mowa była o Polakach (Pole) jako mniejszości narodowej. Definiowano ich jako obywateli niemieckich, posiadających stałe miejsce zamieszkania w Niemczech i mających prawo wyboru na rzecz obywatelstwa polskiego. W art. 91 nie ma wzmianki o języku polskim jako mowie ojczystej. Tak więc, zdaniem Hermanna Plettnera, autorzy traktatu wersalskiego przyjęli obiektywne kryterium etniczne, a nie kryterium językowe. Podobne rozwiązanie znaleźć można w art. 27 konwencji górnośląskiej z 15 maja 1922 r., a także w jej art. 74, który wyraźnie głosił, iż "władze nie będą badały, czy ktoś należy lub nie należy do mniejszości narodowej, językowej lub religijnej, ani też nie będą tej przynależności nikomu odmawiały".

     Wszyscy cytowani powyżej autorzy niemieccy opowiadali się za przyjęciem subiektywnego kryterium, zależnego od woli jednostki, która deklaruje swoją przynależność narodową. Państwo nie może więc kreować kryteriów obiektywnych uniemożliwiających uzyskanie statusu członka mniejszości narodowej. Tak więc w doktrynie prawnej republiki weimarskiej dominował pogląd, iż o przynależności do mniejszości narodowej decyduje wola jednostki oraz, że jednostka posiada fundamentalne prawa do wolnego rozwoju narodowościowego.

     Od momentu objęcia władzy w 1933 r. przez Adolfa Hitlera, pod wpływem ideologii faszyzmu, prawa te były w coraz większym stopniu ograniczane, w pierwszej fazie w stosunku do mniejszości żydowskiej, a później także w stosunku do innych mniejszości narodowych. Jak pisał Robert O. Paxton "wrogowie byli zjawiskiem zasadniczym dla niepokojów, które pomogły pobudzić wyobraźnię faszystów". W ich umysłach gwałtownie zwiększała się liczba wewnętrznych wrogów. W faszystowskich Niemczech "obcy, nieczyści, skażeni i wywrotowi często byli łączeni w jeden diaboliczny wizerunek Żyda, ale celem stali się również Cyganie i Słowianie"16. W gronie Słowian na pierwszy ogień poszli Łużyczanie. W latach 1935 do 1938 rozwiązano wszystkie organizacje i stowarzyszenia łużyckie, zamknięto wszystkie wydawane w języku serbołużyckim czasopisma, wydano zakaz używania tego języka w szkołach, a większość działaczy łużyckich aresztowano i wysiedlono lub osadzono w obozach koncentracyjnych. Takie stanowisko faszystowskich przywódców Niemiec musiało wpłynąć na sprzeczne z prawem międzynarodowym pogorszenie pozycji mniejszości narodowych, a w końcu ich likwidację.

III. Likwidacja polskiej mniejszości narodowej w Niemczech w 1940 roku - Rozporządzenie z 27 lutego 1940 roku

     W dniu 2 marca 1940 r. na łamach Dziennika Ustaw Rzeszy ("Reichsgesetzblatt") nr 39 ukazało się rozporządzenie Rady Ministrów na Rzecz Obrony Rzeszy z dnia 27 lutego 1940 r. w sprawie organizacji polskiej grupy narodowej (Volksgruppe) w Rzeszy Niemieckiej17.

     Ze względu na fakt, iż tekst rozporządzenia nie jest w Polsce znany, a jego treść ma charakter kuriozalny należy przytoczyć go tu w całości.


"Rozporządzenie o organizacjach polskiej grupy narodowej w Rzeszy Niemieckiej z 27 lutego 1940 r.
Rada Ministrów na Rzecz Obrony Rzeszy wydaje rozporządzenie z mocą ustawy (Gesetzeskraft):


§ 1


pkt 1. Działalność organizacji polskiej grupy narodowej w Rzeszy Niemieckiej (zrzeszenia, fundacje, stowarzyszenia, spółdzielnie oraz inne przedsięwzięcia) są zakazane. Nowe organizacje polskiej grupy narodowej nie mogą być zakładane.
pkt 2. Dotychczasowe urzędy zarządzające organizacjami polskiej mniejszości narodowej zostają zwolnione z działania. Nie wolno im zarządzać przedsiębiorstwami organizacji oraz aktywami, które w sposób prawny lub ekonomiczny są związane z danym przedsiębiorstwem.
pkt 3. O tym czy dana organizacja powinna być uznana za organizację polskiej grupy narodowej decyduje, w razie wątpliwości, minister spraw wewnętrznych.

§ 2


pkt 1. Minister spraw wewnętrznych jest upoważniony do wyznaczenia komisarza do spraw organizacji polskiej grupy narodowej.
pkt 2. Komisarz wykonuje swoje obowiązki wedle wskazówek ministra spraw wewnętrznych i podlega jego nadzorowi. W pojedynczych przypadkach ma prawo substytucji uprawnień.

§ 3


pkt 1. Komisarz zarządza organizacjami polskiej grupy narodowej celem ich likwidacji i jest uprawniony do skutecznego działania na rzecz lub przeciwko tym organizacjom.
pkt 2. Komisarz jest uprawniony do rozwiązywania organizacji polskiej grupy narodowej.
pkt 3. Rozwiązywanie polskich organizacji polskiej grupy narodowej ma być przeprowadzane przez komisarza. Minister spraw wewnętrznych może w porozumieniu z ministrem sprawiedliwości ustalać dyrektywy dotyczące procedury.
pkt 4. Komisarzowi wolno na własny wniosek, w przypadku organizacji wpisanych do oficjalnego rejestru, wpisywać zmiany do rejestru.

§ 4


Komisarz nie jest zobowiązany do respektowania decyzji statutowych ani też decyzji walnego zgromadzenia członków (walnego zgromadzenia zarządu) organizacji, na podstawie których ustalony został zarząd, podmiot odpowiedzialny lub wartość majątku.

§ 5


Nie wolno wnosić o odszkodowanie w związku ze środkami przedsięwziętymi na podstawie niniejszego rozporządzenia.

§ 6


Kto, wbrew § 1, będzie kontynuował działalność lub na nowo założy organizację polskiej grupy narodowej - zostanie ukarany karą pieniężną lub karą więzienia.

§ 7


Minister spraw wewnętrznych wydaje potrzebne do wykonania niniejszego rozporządzenia przepisy prawne i administracyjne.

§ 8


Niniejsze rozporządzenie nie dotyczy przyłączonych obszarów wschodnich, byłego Wolnego Miasta Gdańska oraz protektoratu Czech i Moraw"18.


     Powyższe rozporządzenie zostało podpisane przez przewodniczącego Rady Ministrów na Rzecz Obrony Rzeszy Feldmarszałka Hermanna Göringa, generalnego pełnomocnika administracji Rzeszy Wilhelma Fricka oraz ministra Rzeszy i szefa Kancelarii Rzeszy dr. Hansa Lammersa.

     Komisarzem Rzeszy, któremu powierzono funkcję nadzwyczajnego pełnomocnika do spraw likwidacji majątku polskiej grupy narodowej w Niemczech został tajny radca A. Schmid. Zabrał się on w pierwszym rzędzie za likwidację mienia Związku Polaków w Niemczech, który posiadał szereg kamienic, głównie w Bochum. Cztery z nich przekazał pod komisaryczny zarząd powiernikowi w postaci spółki akcyjnej "Treuhandstelle der ländlichen Genossenschaften Westfalens GmbH" z siedzibą w Münster.

     Spółka domy te sprzedała Niemcom. Trzy z nich poprzednio stanowiły własność polonijnego "Banku Robotników" GmbH. Natomiast "Dom Polski" będący siedzibą Związku nabyła firma "Scipio und Co" z Bremy.

     Na podstawie rozporządzenia z 1940 r. zlikwidowano szereg polonijnych instytucji, między innymi "Bank Robotników" GmbH w Bochum. Komisarz A. Schmid przejął wszelką własność należącą do tego Banku oraz wkłady jego udziałowców. Na wniosek komisarza Bank został wykreślony z rejestru sądowego. Zawłaszczeniu uległ również majątek Związku Polaków w Niemczech zlokalizowany w Mannheim-Santhofen. Później skonfiskowano własność należącą do Towarzystwa Szkolnego, Towarzystwa Młodzieży i Towarzystwa "Zgoda".

     W Berlinie komisarz przejął aktywa Związku Polaków w Niemczech oraz banków polonijnych: "Banku Słowiańskiego", "Unii" i Banku Ludowego "Pomoc". Uzyskane kapitały komisarz A. Schmid zgromadził na koncie w Pruskim Banku Państwowym (Preussische Staatsbank). Przejęte walory umieszczano ponadto na kontach likwidacyjnych w "Dresdener Bank", "Commerz und Privatbank" i w "Deutsche Bank".

     Rezultatem rozporządzenia z 1940 r. były nie tylko poważne szkody majątkowe, jakie poniosła polska mniejszość narodowa. Prześladowaniom poddani zostali działacze polonijni, którzy uznani zostali za wrogów narodowego socjalizmu i masowo trafiali do obozów koncentracyjnych. Liczbę prześladowanych szacuje się, co najmniej, na 2.000 osób. Ci, którzy przeżyli, utworzyli w maju 1946 r. w Westfalii "Związek Byłych Więźniów Politycznych Mniejszości Polskiej w Niemczech". W imieniu tych więźniów, kroki zmierzające do materialnego odszkodowania za doznane krzywdy moralne i fizyczne, podjął już w 1949 r. Związek Polaków w Niemczech z siedzibą w Bochum.

     Roszczenia oparto po 1956 r. na uchwalonej 29 czerwca 1956 r. federalnej ustawie o odszkodowaniach ("Bundesentschädigungsgesetz"). Powoływano się w szczególności na § 1 ustawy, który głosił, iż odszkodowanie przysługiwać miało jedynie tym osobom, które, legitymując się niemiecką przynależnością państwową, udowodnić mogły, że w okresie rządów narodowosocjalistycznych podlegały dyskryminacji z przyczyn politycznych, rasowych lub wyznaniowych. Do ustawy dołączony był komentarz, z którego wynikało, że "Polacy w Niemczech byli prześladowani nie wskutek negatywnych postaw wobec narodowego socjalizmu, lecz z powodu swych szczególnie radykalnie reprezentowanych i manifestowanych nacjonalistycznych celów"19. Komentarz ten miał wyraźnie dyskryminacyjny charakter, bowiem wspominano w nim li tylko o polskiej mniejszości narodowej. Takie stanowisko niemieckiego ustawodawcy szło w parze z wyrażaną niekiedy opinią, iż "stara Polonia", która migrowała z byłego zaboru pruskiego głównie do Westfalii i Nadrenii, nie była mniejszością narodową, bowiem przyczyną migracji była chęć polepszenia sobie warunków bytowych.

     Związek Polaków w Niemczech ostro przeciwstawiał się antypolskim poglądom i podkreślał w swych memorandach, iż był przeciwnikiem narodowego socjalizmu i z tego względu został przez hitlerowskie władze rozwiązany, a jego majątek skonfiskowano, poddając członków prześladowaniom, mimo że wypełniali oni swoje obowiązki obywatelskie.

     Niekorzystnej dla polskiej mniejszości narodowej sytuacji nie zmieniła uchwalona w dniu 14 września 1965 r. ustawa końcowa federalnej ustawy o odszkodowaniach20. Sądy niemieckie nagminnie odrzucały pozwy odszkodowawcze składane przez członków polskiej mniejszości narodowej, którzy byli prześladowani przez władze faszystowskie. Także apelacje do sądów wyższej instancji nie przynosiły skutku.

IV. Szacunek strat poniesionych przez polską mniejszość narodową po 1940 roku

     Globalne oszacowanie strat poniesionych przez polską mniejszość narodową po 1940 r. nie należy do rzeczy łatwych. Szczególne trudności napotkać można podczas formułowania roszczeń związanych z utratą zdrowia lub życia w efekcie brutalnych, nazistowskich prześladowań. Nie należy jednak z nich rezygnować mimo chronicznego ignorowania przez władze RFN sprawy wypłat odszkodowania dla prześladowanych w III Rzeszy obywateli niemieckich, należących do polskiej mniejszości narodowej. Spore trudności sprawia także oszacowanie strat materialnych poniesionych przez polonijne związki, banki i inne przedsięwzięcia. Już samo zewidencjonowanie polonijnego majątku jest nader utrudnione ze względu na luki w dokumentacji.

     W latach 1945 - 1948 ze względu na fakt, iż rozpatrywana była możliwość reemigracji do Polski wychodźców zamieszkujących Westfalię i Nadrenię, Tymczasowy Rząd Jedności Narodowej próbował dokonać w imieniu związków polonijnych, rewindykacji skonfiskowanego na mocy rozporządzenia z 1940 r. polonijnego majątku społecznego. Wysiłki rządu polskiego zostały sparaliżowane w 1949 r. po utworzeniu Republiki Federalnej Niemiec, której rząd ten nie uznał. Fakt ten spowodował zerwanie wszelkich kontaktów, które zadzierzgnięto na tle rewindykacji.

     Częściowo odnaleziona i zgromadzona po wojnie dokumentacja pozwala stwierdzić, iż sekwestry własności polonijnej na obszarze Północnej Nadrenii i Westfalii objęły następujące kwoty: 1. skonfiskowany kapitał Związku Polaków w Niemczech i innych organizacji związkowych, w gotówce i depozytach bankowych, wynosił 247.665,- RM (Reich Mark).

     2. skonfiskowane ruchomości polonijnych związków, stowarzyszeń, organizacji i instytucji - 255.000,- RM.

     Łączną sumę 502.665,- RM21 nie sposób uznać za ostateczną, lecz jedynie szacunkową. Poważne kłopoty sprawia oszacowanie strat poniesionych przez banki polonijne. Należy domniemywać, iż to właśnie z ich aktywów pochodziła kwota 3.000.000,- RM, które komisarz A. Schmid zdeponował na znanym koncie pod numerem 141068 w Pruskim Banku Państwowym. Prawdopodobnie były to aktywa "Banku Słowiańskiego", Banku Ludowego "Pomoc", a także "Banku Robotników". Związek Polaków w Niemczech wystąpił już w 1951 r. o anulowanie bezprawnie dokonanych wpisów do rejestru sądowego w sprawie "Banku Robotników" oraz o refundację kapitału bankowego. Powołano do życia Nadzwyczajne Walne Zebranie Udziałowców tego Banku, wybrano Zarząd Banku oraz Radę Nadzorczą. Reaktywowanie Banku uniemożliwił jednak brak 200.000,- DM koniecznych dla stworzenia kapitału zakładowego. Z tego względu żaden z przedwojennych banków polonijnych nie został reaktywowany.

     Należy w tym miejscu z naciskiem podkreślić, iż odszkodowanie za zlikwidowanie banków polonijnych winno nie tylko obejmować rekompensatę za majątek posiadany przez te banki, lecz także ekwiwalent za utracony zysk ("lucrum cessans").

     W samym Berlinie udokumentowana wysokość kwot pochodzących ze skonfiskowanego majątku Związku Polaków w Niemczech oraz innych organizacji polonijnych przedstawia się następująco:
1. depozyty bankowe 1.413.534,- RM
2. odsetki ryczałtowe w wysokości 25% - 353.383,50 RM.
3. należności za majątek ruchomy 3.186.785,- RM.

     Mając na względzie wyżej wymienione szacunki, można stwierdzić, iż straty poniesione przez polską mniejszość narodową w Niemczech, spowodowane rozporządzeniem z 1940 r. kształtują się co najmniej na poziomie 8.456.367,50 RM.

     Jeśli przyjmie się, obowiązujący po wojnie, przelicznik rewaloryzacyjny 1:5 określający stosunek RM do DM, to uzyska się kwotę 1.691.273,50 DM. Jak już wspomniano kwota ta nie obejmuje roszczeń z tytułu lucrum cessans.

V. Problem mniejszości narodowych w Traktacie o dobrym sąsiedztwie z 17 czerwca 1991 r.

     Traktat polsko-niemiecki o dobrym sąsiedztwie i przyjaznej współpracy, podpisany 17 czerwca 1991r. zawiera trzy artykuły (art. 20-22) dotyczące problematyki mniejszościowej. Art. 20 ust.1 głosi, iż "członkowie mniejszości niemieckiej w Rzeczypospolitej Polskiej, to znaczy osoby posiadające polskie obywatelstwo, które są niemieckiego pochodzenia albo przyznają się do języka, kultury lub tradycji niemieckiej, a także osoby w Republice Federalnej Niemiec, posiadające niemieckie obywatelstwo, które są polskiego pochodzenia albo przyznają się do języka, kultury lub tradycji polskiej mają prawo, indywidualnie lub wespół z innymi członkami swej grupy, do swobodnego wyrażania, zachowania i rozwijania swej tożsamości etnicznej, kulturalnej, językowej i religijnej bez jakiejkolwiek próby asymilacji wbrew ich woli".

     W ust. 2 tego samego artykułu obie strony Traktatu oświadczyły, iż "realizują prawa i obowiązki zgodnie ze standardami międzynarodowymi dotyczącymi mniejszości...". W ustępie tym wymienione zostały dokumenty międzynarodowe, które wyznaczają owe standardy, takie jak Powszechna Deklaracja Praw Człowieka z 1948 r., Europejska Konwencja o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności z 1950r., Międzynarodowy Pakt Praw Obywatelskich i Politycznych z 1966r., a także Akt Końcowy KBWE z 1975r. Zakres ochrony został określony w ustępie 3 art. 20, a jego twórcy wzorowali się na Dokumencie kopenhaskiego spotkania w sprawie ludzkiego wymiaru KBWE z 1990r.

     Z postanowień art. 20 Traktatu wynika, iż w stosunku do osób chronionych w Polsce zastosowano termin "mniejszość niemiecka w Rzeczypospolitej Polskiej", natomiast nie zastosowano tej samej kwalifikacji wobec obywateli niemieckich polskiego pochodzenia w Niemczech. Powyższe zróżnicowanie wymaga komentarza ze względu na fakt, iż w prawie międzynarodowym nie istnieje definicja mniejszości narodowej, której towarzyszyłby katalog instrumentów ochrony tej mniejszości. Dokonane w art. 20 zróżnicowanie nie powinno więc pociągać za sobą negatywnych skutków prawnych.

     W praktyce zaobserwować można pewną asymetrię między pozycją osób pochodzenia niemieckiego w Polsce i osób pochodzenia polskiego w Niemczech. Mimo nieistnienia żadnych obowiązków prawnomiędzynarodowych, w polskiej ordynacji wyborczej niemiecka mniejszość narodowa zwolniona została z tak zwanej "klauzuli pięcioprocentowej". W ustawodawstwie niemieckim nie istnieje analogiczny przepis, który dotyczyłby obywateli niemieckich polskiego pochodzenia. Sformułowanie użyte w art. 20 ust.1 Traktatu o dobrym sąsiedztwie sugeruje, iż w Niemczech nie ma polskiej mniejszości narodowej, co nie odpowiada stanowi faktycznemu. Jak słusznie pisze J.Kranz "mimo, że Traktat oraz prawo RFN nie zna pojęcia prawnego "mniejszość polska w Niemczech", potwierdzeniem jej istnienia jest fakt, że Traktat przyznaje takie same prawa - określane jako mniejszościowe i przejęte prawie dosłownie z Dokumentu kopenhaskiego spotkania w sprawie ludzkiego wymiaru KBWE z 29 czerwca 1990r. - zarówno mniejszości niemieckiej w Polsce, jak i grupie polskiej w Niemczech"22. Autor konkluduje, iż "gdyby nie było grupy polskiej w Niemczech, Traktat zajmowałby się wyłącznie grupą niemiecką w Polsce".

     W Republice Federalnej Niemiec zauważyć można tendencję do nieuznawania prawnego niektórych mniejszości narodowych. Kryje się za tym niechęć do ponoszenia konsekwencji prawnych i finansowych uznania mniejszości. Bez wątpienia wpływ na politykę niemiecką w tej kwestii ma istnienie znacznej liczby ludności tureckiej zamieszkującej na stałe w Niemczech. Nieumieszczenie polskiej mniejszości narodowej w Traktacie z 1991r. nie oznacza braku ochrony mniejszościowej dla osób polskiego pochodzenia. Stwarza jednak pewne kłopoty organizacyjne i ułatwia władzom administracyjnym negatywny stosunek do próśb o pomoc finansową płynących ze strony Polonii niemieckiej.

     Postanowienia Traktatu z 1991r. zawierają zobowiązania, które wiążą zarówno władze federalne, jak i władze lokalne. Organizacje polonijne nawiązują kontakty zarówno z władzami federalnymi, jak również z władzami niższego szczebla. Kontakty te częstokroć niosą ze sobą napięcia i kontrowersje wynikające z niewłaściwego rozumienia regulacji prawnych przewidzianych w Traktacie. Wywołuje to niezadowolenie niektórych grup polonijnych w Niemczech. Istniejąca asymetria między pozycją mniejszości niemieckiej w Polsce i Polonii w Niemczech w dużej mierze wynika ze zróżnicowania ich sytuacji finansowej. Mniejszość niemiecka w Polsce korzysta z pomocy państwa polskiego, a także z pomocy rządu RFN. Pozycja finansowa Polonii jest znacznie gorsza, bowiem nie korzysta ona ze środków dostarczanych przez którykolwiek z rządów.

     Należy dążyć do znacznie skuteczniejszego realizowania przez Polonię w Niemczech praw, które wynikają z zakresu ochrony wyznaczonego w art.20 ust.3 Traktatu z 1991r. Nie ulega wątpliwości, iż Polakom w Niemczech, ze względu na federacyjną strukturę państwa niemieckiego, jest znacznie trudniej korzystać z praw wyznaczonych w Traktacie, niż Niemcom w Polsce. Z tego względu organizacje polonijne winny domagać się, bazując na Traktacie z 1991 r., zarówno pomocy prawnej, jak i pomocy finansowej umożliwiającej działalność organizacyjną. Nader często zdarza się tak, iż w przeciwieństwie do Niemców w Polsce, Polacy w RFN nie wiedzą na jakie mogą liczyć dotacje i od czyjej woli one zależą. Tym bardziej, że rozproszeni po Niemczech muszą rozmawiać z reprezentantami 16 landów.

VI. Roszczenia polskiej mniejszości narodowej określanej mianem "obywateli niemieckich polskiego pochodzenia" wobec RFN

     Już w 1945 r. Polski Komitet na Westfalię i Nadrenię zwrócił się do władz okupacyjnych z petycją, w której domagał się restytucji, skonfiskowanego przez władze faszystowskie, majątku polonijnego. Równocześnie przedwojenny Zarząd "Banku Robotników" GmbH w Bochum zażądał się od okupacyjnych władz brytyjskich zgody na reaktywowanie działalności Banku. W trakcie starań władze domagały się od organizacji polonijnych udowodnienia, iż są one formalnie i prawnie tożsame z organizacjami istniejącymi w latach 1922 - 1949. Ten wymóg został spełniony dopiero w 1950 r., kiedy to w Sądzie Rejestracyjnym w Berlinie-Charlottenburgu udało się uzyskać stosowną decyzję.

     W 1956 r. Związek Polaków w Niemczech odzyskał "Dom Polski" w Bochum. Władze Związku nie ustawały w wysiłkach zmierzających do reaktywacji "Banku Robotników". Już w 1951 r. nadzwyczajne Walne Zebranie udziałowców wybrało nowy zarząd i radę nadzorczą, co umożliwiło podejmowanie formalnych zabiegów, które miały doprowadzić do restytucji mienia banku. Roszczenia nowo wybranych władz Banku odrzucił w styczniu 1954 r. zachodnioberliński senator do spraw skarbowych. Zdumiewające było uzasadnienie jego decyzji, w którym znalazło się stwierdzenie, iż przedmiotowy majątek był własnością wroga, a o jego dalszych losach winny przesądzić państwa w trakcie negocjacji nad traktatem pokoju. Sąd Krajowy w Berlinie w grudniu 1955 r. nie podzielił, co prawda, stanowiska senatora, ale oddalił wniosek o odszkodowanie stwierdzając, iż nie istnieje możliwość ustalenia wartości majątku na dzień 27 lutego 1940 r., a co za tym idzie, nie sposób oszacować wielkości strat. Wniesienie odwołania do Sądu Najwyższego w Berlinie nie przyniosło spodziewanych skutków, bowiem Sąd domagał się przedstawienia dowodów rzeczowych dotyczących losu majątku, którego to żądania Związek Polaków w Niemczech nie był w stanie spełnić.

     Do spraw rewindykacyjnych powrócono w 1963 r. Najwyższy Sąd Refundacyjny w Berlinie ("Das Oberste Rückerstattungsgericht für Berlin") orzekł w marcu 1963 r., iż konfiskata majątku polonijnego przez władze Rzeszy była bezzasadna. Z tego względu Sąd Krajowy w Berlinie przyznał Związkowi Polaków w Niemczech w czerwcu 1963 r. symboliczne odszkodowanie za ruchomości, które znajdowały się w berlińskiej siedzibie Związku Polaków w Niemczech. Udało się także uzyskać odszkodowanie za konfiskatę Banku Ludowego "Pomoc".

     W odniesieniu do pozostałego majątku polonijnego, mimo interwencji Federalistycznego Związku Europejskich Grup Narodowych (Föderalistische Union Europäischer Volksgruppen), do którego od 1956 r. należał Związek Polaków w Niemczech, nadal żądano udokumentowania strat materialnych poniesionych wskutek hitlerowskich konfiskat. Zgromadzenie stosownej dokumentacji, ze względu na jej częściowe zniszczenie w czasie wojny, było niemożliwe. Udało się jedynie w marcu 1967 r. uzyskać w trybie polubownym refundację, której kwota wynosiła pół miliona DM i obejmowała wyłącznie częściowe odszkodowanie dla Związku Polaków w Niemczech bez uwzględnienia majątku innych polskich organizacji.

     Nie udało się także do dziś uzyskać odszkodowań dla polonijnych ofiar nazistowskiego terroru. Nawet interwencja Niemieckiej Ligi Obrony Praw Człowieka (Deutsche Liga für Menschenrechte e.V.) nie zdołała zmienić stanowiska rządu RFN w tej sprawie. Bezskuteczne okazały się próby zmierzające do zmiany przepisów federalnej ustawy o odszkodowaniach ("Bundesentschädigungsgesetz") z 1956 r., które wyraźnie sprzeczne były z federalną konstytucją z 1949 r., gwarantującą równe traktowanie wszystkich obywateli, a także z Europejską Konwencją o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności z 1950 r., której RFN jest stroną.

VII. Najnowsze działania organizacji polonijnych zmierzające do normalizacji ich położenia prawnego i uznania roszczeń majątkowych

     Po utworzeniu w 1998 r. Konwentu Organizacji Polskich w Niemczech, który zjednoczył dotychczas zwaśnione zrzeszenia polonijne (Kongres Polonii Niemieckiej, Związek Polaków w Niemczech i Związek Polaków "Zgoda", Polską Radę w Niemczech i Katolickie Centrum Krzewienia Kultury Tradycji i Języka Polskiego) działania na rzecz wzmocnienia pozycji osób pochodzenia polskiego w Niemczech nabrały przyspieszenia. Rząd RFN nie zdecydował się jeszcze na uznanie Konwentu za przedstawiciela całej polskiej społeczności. Społeczność ta jednak zwolna zaczyna mówić jednym głosem, mimo że Związek Polaków w Niemczech nadal zachowuje daleko idącą odrębność, wynikającą z jego roli historycznej.

     W dniu 24 sierpnia 2009 r. w imieniu organizacji polonijnych do kanclerz Angeli Merkel skierował list znany berliński adwokat - Stefan Hambura. W liście tym autor podkreślił, iż"wspólnym wysiłkiem wielu Niemców i Polaków zostały usunięte przeszkody z trudnej, niemiecko-polskiej przeszłości". Pozostała jednak nadal jedna przeszkoda - wydane z mocą ustawy rozporządzenie Rady Ministrów na rzecz Obrony Rzeszy w sprawie organizacji polskiej grupy narodowej w Rzeszy Niemieckiej z 27 lutego 1940 r. Rozporządzenie to formalnie zostało wydane zgodnie z prawem, a jego podstawą był dekret Führera z 30 sierpnia 1939 r. w sprawie utworzenia Rady Ministrów na Rzecz Obrony Rzeszy. Dotychczas nie nastąpiło wyraźne uchylenie rozporządzenia i stwierdzenie jego nieważności. Tak więc "istnieje ono nadal w sensie prawnym" (sie existiert also rechtlich weiter).

     Mecenas Stefan Hambura apeluje w swym liście do kanclerz Merkel "o skorzystanie z kompetencji wynikających z art. 76 ustawy zasadniczej według którego projekty ustaw zostają wnoszone także przez rząd federalny oraz o zainicjowanie uchwalenia ustawy w sprawie uchylenia rozporządzenia z dnia 27 lutego 1940 r. i stwierdzenie jego nieważności"23.

     List mecenasa Stefana Hambury spotkał się z żywym oddźwiękiem w Polsce. Do premiera rządu RP Donalda Tuska zwróciła się z interpelacją posłanka Gabriela Masłowska. Zawarła w niej sugestię, by rząd polski podjął działania wspierające inicjatywę organizacji polonijnych, zmierzające do przywrócenia im praw mniejszości w Niemczech i uchylenia rozporządzenia z 27 lutego 1940 r.

     Na posiedzeniu sejmowej Komisji Łączności z Polakami za Granicą w dniu 24 września 2009 r. przyjęto Opinię nr 22 w sprawie uzyskania przez Polaków w Republice Federalnej Niemiec praw mniejszości narodowej. Przyjęcie tej Opinii poprzedzała dyskusja, w której między innymi głos zabrał dyrektor Departamentu Współpracy z Polonią w Ministerstwie Spraw Zagranicznych - Maciej Szymański24. W wystąpieniu swym podkreślił, iż Polacy mieszkający w Niemczech spełniają niektóre kryteria wymagane do uzyskania statusu mniejszości. Posiadają obywatelstwo niemieckie, tożsamość odmienną od tożsamości większości, wolę jej kultywowania i utrzymania. Strona niemiecka uważa jednak, że Polonia niemiecka nie spełnia warunku zamieszkiwania od pokoleń na obszarach tradycyjnego osadnictwa danej grupy w Niemczech. Od tej zasady uczyniono wyjątek dla Sinti i Romów - ze względu na ich dawny, koczowniczy tryb życia. Organizacje polonijne od lat domagają się przywrócenia posiadanego przed II wojną światową statusu mniejszości narodowej. Maciej Szymański stwierdził, iż MSZ dokonało wstępnej analizy prawnych aspektów wystąpienia mecenasa Stefana Hambury. Z analizy tej wynika, że umowa poczdamska z 2 sierpnia 1945 r. oraz ustawodawstwo Sojuszniczej Rady Kontroli wyłączyły możliwość stosowania rozporządzenia z 27 lutego 1940 r. Istotne znaczenie dla poruszanych tu kwestii ma art.123 ustawy zasadniczej RFN z 1949 r., który stanowi, że prawo z okresu przed zebraniem się parlamentu federalnego obowiązuje nadal, o ile nie jest sprzeczne z ustawą zasadniczą.

     ozporządzenie z 1940 r. bez wątpienia jest z nią sprzeczne, bowiem przyjęte zostało z pogwałceniem równości wobec prawa, prawa do tworzenia związków i stowarzyszeń oraz poszanowania prawa własności. Zdaniem Macieja Szymańskiego podstawowym zadaniem niemieckiej Polonii powinno być wykazanie, że przynajmniej część jej członków i organizacji jest kontynuacją przedwojennej mniejszości polskiej i spełnia wymienione wcześniej kryteria. Rząd polski winien wspierać realizację tego zadania, a także w miarę możliwości pomóc w inwentaryzacji i ustaleniu losów skonfiskowanego majątku organizacji polskich w III Rzeszy.

     Wyważone i dobrze przemyślane wystąpienie przedstawiciela MSZ w Komisji Łączności z Polakami za Granicą ułatwiło jednogłośne przyjęcie Opinii nr 22. Tekst jej brzmi następująco:"Komisja Łączności z Polakami za Granicą z uznaniem odnotowała zgodne działania organizacji polonijnych w Niemczech w sprawie uchylenia rozporządzenia z 1940 r., na podstawie którego zabroniono funkcjonowania organizacjom polskim na terenie ówczesnej Rzeszy oraz skonfiskowano ich majątek. Komisja w pełni aprobuje tę inicjatywę i zwraca się do rządu o jej wsparcie"25.

     Stanowisko wyrażone przez Macieja Szymańskiego na posiedzeniu Komisji zostało potwierdzone w piśmie sekretarza stanu MSZ Jana Borkowskiego z dnia 25 września 2009 r. skierowanym do marszałka Sejmu Bronisława Komorowskiego, w odpowiedzi na interpelację posłanki Gabrieli Masłowskiej. W piśmie tym zwrócono uwagę na fakt, iż art.2 ustawy nr 1 Sojuszniczej Rady Kontroli stanowił między innymi, że: "żadne niemieckie prawo, jakkolwiek i kiedykolwiek uchwalone nie będzie stosowane na drodze sądowej lub administracyjnej, jeżeli takie stosowanie spowodowałoby niesprawiedliwość lub nierówność (...) wskutek dyskryminacji jakiejkolwiek osoby z powodu rasy, narodowości (...)". W piśmie trafnie zauważono, że rozporządzenie z 27 lutego 1940 r. nie znalazło się na liście aktów prawnych uchwalonych przez Sojuszniczą Radę Kontroli w 1945 r. W konkluzjach pisma podkreślono, iż rozporządzenie z 1940 r. przestało obowiązywać najpóźniej wraz z uchwaleniem ustawy zasadniczej RFN z 1949 r. Ponadto stwierdzono, iż podstawą starań o możliwość, zgodnego z oczekiwaniami niemieckiej Polonii, kultywowania związków z polskością, pozostaną zapisy artykułów 20 - 22 Traktatu między Rzeczpospolitą Polską a Republiką Federalną Niemiec o dobrym sąsiedztwie i przyjaznej współpracy z 17 czerwca 1991 r.

     Podobne stanowisko zajął sekretarz stanu Jan Borkowski w piśmie z 14 października 2009 r. skierowanym do pani senator Doroty Arciszewskiej-Mielewczyk w odpowiedzi na jej list do premiera RP z 10 września 2009 r. W piśmie tym znalazła się informacja, iż Ministerstwo Spraw Zagranicznych prowadzi działania zmierzające do ustalenia w drodze ekspertyzy prawnej sukcesora (!? - J.S.) organizacji polskiej mniejszości narodowej w RFN, możliwości uzyskania przez niego odszkodowania, adresata jego roszczeń oraz określenia drogi prawnej, którą należy obrać w celu realizacji odszkodowań. W tym celu polskie placówki dyplomatyczno-konsularne w Niemczech prowadzą ustalenia, zmierzające do wyłonienia sukcesorów (!? - J.S.) przedwojennej mniejszości polskiej oraz do ustalenia losu przedwojennego majątku organizacji mniejszości polskiej na dzisiejszych terenach Niemiec. Równocześnie kierownictwo Ministerstwa Spraw Zagranicznych prowadzi przygotowania do bezpośrednich rozmów z partnerami ze strony niemieckiej26.

     Pismo sekretarza stanu Jana Borkowskiego skierowane do Doroty Arciszewskiej-Mielewczyk zbiegło się w czasie z odpowiedzią Federalnego Ministerstwa Sprawiedliwości z 13 października 2009 r. na list mecenasa Stefana Hambury skierowany do kanclerz Angeli Merkel. Waga pisma Federalnego Ministerstwa Sprawiedliwości zachęca do jego szerszego omówienia. Ministerstwo stwierdza w nim, iż rozporządzenie z 27 lutego 1940 r. nie może być uchylone, bowiem "dawno stało się już nieważne" (längst ungültig geworden ist). Stwierdzenie to uzasadnione zostało faktem, iż "ustawy nazistowskiego reżimu w chwili uchwalenia ustawy zasadniczej automatycznie stały się nieważne, o ile ich treść pozostawała w sprzeczności z ustawą zasadniczą, a w szczególności, gdy były one niezgodne z podstawowymi prawami i podstawowymi zasadami demokratycznego porządku konstytucyjnego Republiki Federalnej Niemiec". W piśmie Federalnego Ministerstwa Sprawiedliwości podkreślono, iż "artykuł 123 ustęp 1 ustawy zasadniczej stanowi, że prawo uchwalone przed posiedzeniem niemieckiego Bundestagu w dniu 7 września 1949 r. tylko wtedy obowiązuje, gdy nie jest sprzeczne z ustawą zasadniczą". "Rozporządzenie w sprawie organizacji mniejszości polskiej w Rzeszy Niemieckiej jest sprzeczne z wolnością stowarzyszeń, jak również z ogólną zasadą równości, gwarantowanymi w artykułach 9 i 3 ustawy zasadniczej". Ponadto w piśmie zwraca się uwagę na fakt, iż wszystkie przepisy sprzed tej daty straciły moc, chyba że zostały wyraźnie wymienione w zbiorze prawa federalnego zamieszczonym w części III Federalnego Dziennika Ustaw. W zakończeniu pisma Federalne Ministerstwo Sprawiedliwości stwierdza, że wymienione w piśmie mecenasa Stefana Hambury "rozporządzenie nie zostało zawarte w zbiorze z przyczyn wyżej wymienionych" i dlatego "uchylenie lub unieważnienie rozporządzenia w sprawie organizacji polskiej mniejszości narodowej w Rzeszy Niemieckiej nie jest wymagane" (Einer Aufhebung oder Außerkraftsetzung der "Verordnung über die Organisationen der polnischen Volksgruppe im Deutschen Reich" bedarf es daher nicht)27.

VIII. Perspektywy rozwiązania problemów prawnych związanych z roszczeniami organizacji polonijnych w RFN

     Konfrontacja stanowiska rządu niemieckiego, wyrażonego w piśmie Federalnego Ministerstwa Sprawiedliwości z 13 października 2009 r., ze stanowiskiem rządu polskiego, zawartym w przytoczonych pismach sekretarza stanu Jana Borkowskiego, prowadzi do wniosku, iż oba rządy zajmują zbliżone do siebie pozycje. Obie strony są zgodne co do tego, iż rozporządzenie z 1940 r. jest nieważne. Z tego względu rodzi się pytanie - jakie są skutki takiego, obustronnie uznanego stanu prawnego. Nieważność aktu prawnego, tak w prawie wewnętrznym, jak w prawie międzynarodowym powoduje, iż nastąpić powinno restitutio in integrum, a więc przywrócenie stanu, który istniał zanim pojawił się nieważny akt prawny. Przyjmując koncepcję zaprezentowaną w piśmie Federalnego Ministerstwa Sprawiedliwości, można uznać, iż rozporządzenie z 1940 r. jest nieważne co najmniej od 7 września 1949 r. Można jednak wyciągnąć dalej idące wnioski.

     Mając na względzie wyżej opisany stan prawny i analizując perspektywy rozwiązania problemów związanych z roszczeniami organizacji polonijnych, przyjąć należy następujące konkluzje.

     1. Należy zrezygnować z argumentu, iż ustawodawstwo Sojuszniczej Rady Kontroli, sprawującej władzę na terenie Niemiec po II wojnie światowej, wyłączyło możliwość stosowania rozporządzenia z 27 lutego 1940 r. W trakcie 32 miesięcy swojego istnienia Sojusznicza Rada Kontroli nie potrafiła rozwiązać żadnej istotniejszej kwestii prawnej28.Jej proklamacje i ustawy robią wrażenie stwierdzania rzeczy oczywistych. W dniu 10 października 1945 r. Sojusznicza Rada Kontroli wydała ustawę o likwidacji wszelkich organizacji hitlerowskich, podając szczegółowy ich spis. Równocześnie wskazała na niektóre akty prawne III Rzeszy, które przestały obowiązywać. Na ich liście nie znalazło się rozporządzenie z 27 lutego 1940 r. Z tego faktu można byłoby wysnuć wniosek, iż nie zostało ono przez nią uznane, zgodnie z brzmieniem art.2 ustawy nr 1, za powodujące"niesprawiedliwość lub nierówność wskutek dyskryminacji jakiejkolwiek osoby z powodu rasy, narodowości".

     2. Jednoznaczne uznanie przez Federalne Ministerstwo Sprawiedliwości nieważności rozporządzenia w oparciu o art. 123 ustawy zasadniczej pozwala na rezygnację z argumentów bazujących na poczynaniach Sojuszniczej Rady Kontroli. Konstrukcja restitutio in integrum zachęca do przypomnienia sytuacji prawnej mniejszości polskiej w Niemczech i niemieckiej w Polsce przed II wojną światową. W przeciwieństwie do traktatów mniejszościowych, które w 1919 r. i 1920 r. nakładały na kilka państw (Polskę- tzw. mały traktat wersalski z 28 czerwca 1919 r., Jugosławię, Czechosłowację, Rumunię, Grecję i Armenię) zobowiązania dotyczące przyznania mniejszościom rasowym, religijnym i językowym pewnych praw i przywilejów - konwencja polsko-niemiecka z 15 maja 1922 r. w sprawie Górnego Śląska (która wygasła w 1937 r.) zawierała nie jednostronne, lecz wzajemne zobowiązania dwóch państw. Czyniła to w zakresie o wiele szerszym niż zakres traktatów mniejszościowych. Odnosiła się ona co prawda do mieszkańców Górnego Śląska po obu stronach granicy, ale w istotny sposób oddziaływała na sytuację prawną polskiej mniejszości narodowej w Niemczech. W duchu konwencji z 15 maja 1922 r. doszło do rejestracji w 1922 r. Związku Polaków w Niemczech i uznania go za reprezentanta polskiej mniejszości narodowej. W odniesieniu do tego Związku w republice weimarskiej używano określenia "nationale Minderheit"(mniejszość narodowa). Dopiero propaganda faszystowska zaczęła rozpowszechniać pojęcie"polnische Volksgruppe" (polska grupa narodowa), co uwidoczniło się w tytule rozporządzenia z 27 lutego 1940 r.

     3. Z punktu widzenia prawa międzynarodowego faszystowskie rozporządzenie z 27 lutego 1940 r. było sprzeczne z obowiązującymi wówczas standardami międzynarodowymi. Społeczność międzynarodowa zdawała sobie po I wojnie światowej sprawę, że napięcia o charakterze narodowościowym zawsze wiązały się z zagrożeniem dla bezpieczeństwa międzynarodowego i jego przerodzeniem się w konflikt zbrojny. Dlatego też działania na rzecz ochrony praw mniejszości narodowych były utożsamiane z wysiłkami zmierzającymi do stabilizacji społecznej i politycznej. Zdawano sobie sprawę z faktu, że ochrona tych praw jest jednym z najważniejszych problemów międzynarodowych, który z oporami ulega regulacji w płaszczyźnie zarówno prawa międzynarodowego jak i wewnętrznego. Mimo to powszechnie panował pogląd, że zasadnicze zobowiązania, mieszczące się w zawartych po I wojnie światowej traktatach mniejszościowych, były specjalnym zastosowaniem norm ogólnie obowiązujących tzw. "państwa kultury zachodniej". Pogląd ten najlepiej ilustruje wyrażone w 1922 r. stanowisko Zgromadzenia Ligi Narodów, w którym stwierdzono, że "państwa, na których nie ciążą traktatowe obowiązki odnośnie do mniejszości, będą przestrzegały w stosunku do swych mniejszości rasowych, religijnych i językowych, co najmniej równie wzniosłych norm sprawiedliwości i tolerancji, jak te, których stosowania wymagają od innych traktaty i prawidłowa akcja Rady"29. Normy ogólnie obowiązujące, jako standardy międzynarodowe wiązały"państwa kultury zachodniej", do których grona zaliczyć należy także Niemcy, nawet gdyby nie były już one stroną postanowień mniejszościowych. Rozporządzenie z 27 lutego 1940 r. ewidentnie naruszało normy ogólnie obowiązujące prawa międzynarodowego i jako takie należy je uznać za nieważne ab initio. Z tego względu stwierdzić należy, iż mniejszość polska w Niemczech istnieje nieprzerwanie od 1922 r. do dnia dzisiejszego.

     4. Przyjęcie, wynikającej z nieważności rozporządzenia z 1940 r. ab initio, konstrukcji restitutio in integrum zachęca do rezygnacji z eufemizmów w rodzaju "polska grupa etniczna" lub "osoby w Republice Federalnej Niemiec, posiadające niemieckie obywatelstwo, które są polskiego pochodzenia" - tak niefortunnie użytego w art.20 pkt 1 traktatu między Rzeczpospolitą Polską a Republiką Federalną Niemiec o dobrym sąsiedztwie i przyjaznej współpracy z 17 czerwca 1991 r. W zapowiadanych przez Ministerstwo Spraw Zagranicznych rozmowach ze stroną niemiecką należy konsekwentnie używać pojęcia "polska mniejszość narodowa w RFN", wystrzegając się wszelkich innych sformułowań. Należy także dążyć do rewizji art. 20 traktatu poprzez wynegocjowanie stosownego aneksu, w którym obok niefortunnego określenia "osoby w Republice Federalnej Niemiec posiadające niemieckie obywatelstwo, które są polskiego pochodzenia" figurowałaby "polska mniejszość narodowa w RFN".

     5. W rozmowach z władzami niemieckimi należy również podkreślać, iż aktualnie działający w RFN Związek Polaków w Niemczech jest bez wątpienia tożsamą organizacją ze Związkiem Polaków w Niemczech powstałym w 1922 r., a nie, jak to sugeruje pismo sekretarza stanu w MSZ Jana Borkowskiego z 14 października 2009 r., jego sukcesorem (!). Zgodnie z tezą wywiedzioną w punkcie 3 ZPwN nigdy nie przestał istnieć, a więc nie jest sukcesorem, lecz kontynuatorem działalności przedwojennego Związku. W dodatku znaczna część członków Związku spełnia warunek zamieszkiwania od pokoleń na obszarach tradycyjnego osadnictwa grupy etnicznej w Niemczech. Nie istnieją więc powody, by odmawiać mu charakteru reprezentatywnego dla polskiej mniejszości narodowej w Niemczech.

     6. Zgodnie z intencjami wyrażonymi w pismach sekretarza stanu w MSZ Jana Borkowskiego, władze polskie winny dołożyć wszelkich starań, zmierzających do pełnego udokumentowania roszczeń majątkowych organizacji polonijnych w Niemczech. W tym celu, między innymi, należałoby przebadać archiwa Tymczasowego Rządu Jedności Narodowej, który już w końcówce lat czterdziestych podejmował próby zewidencjonowania polonijnego majątku społecznego.

Jan Sandorski